Nieobecność a niezdolność do pracy

Dziś krótki wpis o tym, że zaświadczenie od lekarza nie zawsze uchroni pracownika przed zwolnieniem.

Dla tych z Was, którzy mają już prawo pracy za sobą w ramach toku studiów, bądź też są zatrudnieni na etacie, znana doskonale powinna być regulacja art. 41 kodeksu pracy. Tym zaś, dla których zagadnienie to jest obce, poniżej przytaczam treść przepisu:

Art.  41.

Pracodawca nie może wypowiedzieć umowy o pracę w czasie urlopu pracownika, a także w czasie innej usprawiedliwionej nieobecności pracownika w pracy, jeżeli nie upłynął jeszcze okres uprawniający do rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia.

Co w nim takiego wyjątkowego?

Otóż, przepis ten ustanawia ochronę pracownika przed wypowiedzeniem mu stosunku pracy w sytuacji gdy przebywa na urlopie, bądź jest nieobecny w pracy z innych usprawiedliwionych przyczyn.

W takiej sytuacji pracodawca ma związane ręce i oświadczenie o wypowiedzeniu umowy może złożyć dopiero z chwilą powrotu pracownika do pracy. Jeśli zaś pracownik przed dłuższy czas przebywa na zwolnieniu lekarskim, pracodawca musi uzbroić się w cierpliwość i odczekać 182 dni okresu zasiłkowego (w niektórych sytuacjach nawet 270 dni) oraz kolejne 3 miesiące, jeśli pracownikowi przyznane zostanie świadczenie rehabilitacyjne. Po upływie tych okresów pracodawca może całkowicie zgodnie z prawem rozwiązać z pracownikiem stosunek pracy w trybie natychmiastowym tj. bez zachowania okresu wypowiedzenia, stosownie do art. 53 kodeksu pracy.

Dotychczasowa praktyka potwierdza, że pracownicy bardzo dobrze znają swoje prawa i potrafią czynić z nich niezły użytek, tak niezły, że aż ustawodawca wszystkiego nie zdołał przewidzieć i uregulować w przepisach. Zawsze jednak pozostaje wykładnia prawa.

O czy mowa?

A mianowicie o pozorowanej niezdolności do pracy.

Jak to się objawia? Otóż schemat jest prosty.

Prześledźmy na to podstawie zachowania przykładowego pana X (podobieństwo do rzeczywistych postaci jest bardzo prawdopodobne)

Pan X jest pracownikiem i krytycznego dnia zjawia się w pracy. Nie przeczuwa jednak, że ten dzień będzie inny, niż wszystkie do tej pory. W pewnym momencie dnia zostaje zaproszony przez swego przełożonego na krótką pogawędkę. Pan X nie jest pewien o co chodzi, ale wyczuwa awans i podwyżkę, albo chociaż jakąś małą premię.

Pogawędka zaiste jest krótka, acz treściwa, a jej treścią jest słowo : wypowiedzenie.

Pan X lekko oszołomiony, przecież jeszcze przed chwilą rozmyślał na co wyda pieniądze z tytułu podwyżki, już prawie witał się z gąską, a tu klapa. Na wpół niedowierzający, w przypływie manifestu, odmawia przyjęcia pisma.  Wstaje, wychodzi, trzaskając przy tym drzwiami.

W chwili, gdy zamykają się za nim drzwi od gabinetu szefa, sięga po telefon i umawia się na wizytę.

Oczywiście lekarską.

Po zakończeniu pracy, czem prędzej bieży do lekarza po upragniony świstek papieru, który w jego ocenie pogrzebie nikczemne plany pracodawcy, a co najmniej odsunie je w czasie.

W zależności od tego czy symuluje lepiej lub gorzej, zaświadczenie uzyskuje z większym lub mniejszym trudem. Ale jednak ostatecznie opuszcza gabinet lekarski jako zwycięzca, dzierżąc w dłoni glejt, list żelazny, przepustkę do kontynuowania zatrudnienia, na wagę co najmniej piątki w toto lotka, przy założeniu, że była do zgarnięcia spora suma.

Pan X jest przekonany, że oto udało mu się przechytrzyć system, a co najmniej pracodawcę.

Niestety Pan X ma luki w wykształceniu prawniczym (nieznajomość prawa w końcu szkodzi) i obce jest mu orzecznictwo do art. 41 kp.

W tym momencie Pan X czuje się bohaterem, szkoda że nie wie, że na nic zdadzą się te jego zabiegi.

Dlaczego?

Otóż ochrona z art. 41 kp aktualizuje się jedynie w sytuacji, gdy pracownik jest nieobecny w pracy. Nieobecność zaś to nie to samo co niezdolność do pracy. Zatem nawet jeśli pracownik uzyska zwolnienie lekarskie obejmujące dzień, w którym otrzymał od pracodawcy oświadczenie o wypowiedzeniu, a w ciągu którego był obecny w pracy i ją świadczył, ochrona wynikająca z art. 41 kp zacznie działać dopiero wraz z niepojawieniem się pracownika w pracy dnia następnego.  Trudno bowiem przyjąć, że pracownik jest nieobecny w pracy, gdy ją wykonywał i pozostawał w dyspozycji pracodawcy. Nawet jeśli rzeczywiście był tego dnia niezdolny do pracy, co potwierdza zaświadczenie lekarskie obejmujące krytyczny dzień, to stawiając się do pracy i wykonując swoje obowiązki, udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że zdolność ową posiadał.

W konsekwencji złożone pracownikowi w trakcie pracy oświadczenie wywołuje swoje skutki (nawet jeśli pracownik odmówił przyjęcia pisma o wypowiedzeniu), a stosunek pracy ustanie wraz z upływem określonego okresu wypowiedzenia (odpowiednio 2 tygodnie, 1 miesiąc lub 3 miesiące).

Morał: nie kombinuj ze zwolnieniem, nie warto.

Kurtyna.

pozdrawiam,

zwyczaj-nie-zwyczajna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *