Nie, to nie jest tekst o dzieciach

Gratuluję! Zrobiłeś właśnie interes życia. Zmiana nowego pampersa jedynie za 600 zł plus alimenty przez najbliższe 20 lat. Co tam, przecież to bardzo ekonomiczne.Zatem tylko brać i wyrzucać, bo jak tu żyć ze zużytym pampersem?

Żyjemy w erze pampersów. I wcale nie chodzi mi o te śmieszne majty, które zakładamy bobasom do czasu gdy łaskawie porzucą swe średnio przyjemne dla otoczenia nawyki, a potrzeby fizjologiczne niecierpiące zwłoki zaczną realizować w nieco bardziej cywilizowany sposób.

Żyjemy w erze pampersów, choć na co dzień są one dla nas niewidoczne. Bo tak naprawdę nigdy się ich nie pozbyliśmy. Na szczęście nasze pampersy osiągnęły wyższy poziom rozwoju, bo nie wydzielają już tych perfum wątpliwej jakości. Mało tego, nie potrzebujemy niczyjej pomocy przy ich zmianie. Sami świetnie sobie z nimi radzimy. Nasze pampersy są w pełni nowoczesne, stylowe i zapewne smart, jak wszystko w dzisiejszych czasach. Przykry koniec żywota wszystkich pampersów jest jednak wspólny- zużyte lądują w koszu. W tym zakresie zero kompromisów.

Zaakceptowaliśmy życie z pampersami i myślimy że tak jest fajnie. Nowocześnie i oczywiście smart. Hi-life pełną parą.

Tak naprawdę nigdy z tych pampersów nie wyrośliśmy. I niech nie zwiedzie Was iluzoryczny proces odpieluchowania, który w dzieciństwie zafundowali nam nasi rodzicie i regularne samodzielne korzystanie z pomieszczenia, do którego król piechotą chodzi. Tak naprawdę żyjemy z pampersem, pampersem wiecznym.

I tylko nieliczni są w stanie się go pozbyć.

Utrwalanie nawyków pieluchowych umacnia w Nas mieszkanie z rodzicami. Mieszkamy z nimi do oporu, ile wlezie. Jak mamy nadopiekuńczych rodziców to choćbyśmy się wyprowadzili i tak towarzyszy nam nieodparte wrażenie, że cały czas są obok. Zachciało się tej technologii komórki, skajpy i inne srajfony.

Chcieliśmy to mamy. Całe życie w pampersach.

Mieszkamy z rodzicami bo tak jest prościej, w końcu mama za nas wszystko zrobi, i pranie w dziwny sposób samo ląduje w pralce, a naczynia, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, odzyskują dawny blask. Mieszkanie z rodzicami jest super, bo często też płacą za nas wszelkiego rodzaju opłaty, żywią, i mimo osiągniętej przez nas dojrzałości i wieku produkcyjnego, nadal opłacają nam rachunku telefoniczne! A my możemy wydawać zarabiane przez nas pieniądze na własne przyjemności i ewentualnie kolejne pampersy. W końcu te także raz na jakiś czas podlegają wymianie.

Mieszkamy z nimi także z przyczyn ekonomicznych, bo kredyty mieszkaniowe w tym kraju to towar luksusowy, a o wymaganym wkładzie własnym tuż po studiach można właściwie zapomnieć. Era pampersa ma się więc w najlepsze.

W końcu jednak dochodzimy do wniosku, że trzeba spróbować żyć bez mamy i taty, bo bez nich też chyba może być całkiem fajnie. Zatem udanie bądź trochę mniej szukamy swojej drugiej połówki dowolnego owocu. I tu zaczyna się pampers na całej linii. Spotykamy się przez pewien czas, potem decydujemy się na wspólne wynajęcie mieszkania, bo tak jest oczywiście bardziej ekonomicznie. Jasne. Ekonomia jest podstawowym argumentem na wszystko. Więc ekonomicznie też sprawdzamy się na wylot. W końcu nie podejmiemy decyzji o związaniu się z kimś na całe życie bez porządnej analizy zysków i strat, to by było całkiem nieekonomiczne, prawda?

Wszystko idzie w miarę dobrze, udajemy, że jesteśmy małżeństwem, niby podejmujemy wspólnie najważniejsze decyzje, czasem nawet decydujemy się na zadłużenie na lata, a nasz pampers ma się równie dobrze. Właściwie to żyje jak pączek w maśle (choć w przypadku pampersa nie jest to najlepsze porównanie). Prawie można by go zjeść, gdyby nie mały problem, że to pampers.

Mamy jednak ciągłe przeświadczenie, że jak coś nie wyjdzie zabierzemy swoje zabawki, zmienimy piaskownicę. Oczywiście pampers idzie z nami.

Nadal nie myślimy o niczym poważniejszym, w końcu przed dobrowolnym skazaniem się na dożywocie, a w przypadku niektórych nawet na podwójne dożywocie, jeśli zawarcie związku małżeńskiego następuje oddzielnie przed celebransem świeckim i kościelnym, musimy się porządnie sprawdzić, przetestować, skontrolować, zlustrować, zweryfikować,  zbadać, przepatrzyć, wglądnąć , przejrzeć, spróbować, wypróbować, prześledzić. Słowem: przejść proces pełnej weryfikacji.

Słowem zrobić wszystko żeby mieć pewność. Dzięki temu oszczędzamy sobie w końcu rozczarowań, a skoro oszczędność, to wszystko jest ekonomicznie. Amen.

Niestety nie wszyscy pozytywnie przejdą aż tak rozbudowany system weryfikacyjny. Przy najmniejszym problemie odzywa się w nas pampers. Znudziło się? Sprzykrzyło? Zbrzydło? Opatrzyło?

Nie ma problemu! Zużyty pampers już gotowy na lot w jedną stronę do kosza. Nie ten, to będzie następny. W końcu pampers- rzecz nabyta. Przecież nikt nie będzie bawił się w powtórne wykorzystanie pampersa, zużył się to do kosza z nim.

I historia się powtarza.

Nawet jeśli jakimś cudem dotrwamy do ślubu, nie jest to powód do odtrąbienia życiowego sukcesu. Sielanka bowiem w pewnym momencie się kończy, dochodzą nowe obowiązki życia codziennego, nie daj Boże pojawiają się dzieci a z nimi nieprzespane noce, zarzygane ubrania i ciągłe wizyty u lekarza. Nagle nie jest już tak różowo, jak było na początku, okazuje się że ona jest zołzą, a nie tą ukochaną żoną, a on w ciągu kilku lat stał się roszczeniowym szowinistą, a w żołądku próżno szukać stada motyli, co najwyżej męczy Cię zgaga i niestrawność. Do toalety na szczęście pójdziesz sam, w końcu taki jesteś dojrzały.

Tylko czekać, aż znów przemówi Twój pampers, który da Ci wymowne znaki, że czas go zmienić. Przecież nie będziemy chodzić ze zużytym. W końcu mamy tyle na zmianę. Trochę się z nim wozisz, próbujesz wziąć go na przetrzymanie. Ale on jest nieugięty. Zaczynasz się wiercić, odczuwać dyskomfort, w końcu poddajesz się.

Więc zmieniasz : zmieniasz partnera, dom, dzieci, pracę, samochód i parę butów. Czasem także swój wygląd i zdjęcie profilowe na fejsie. W końcu czas (po raz kolejny) rozpocząć nowe życie z całkiem nowiutkim, świeżutkim pampersem. Wyrzucasz stary zużyty, a w umiejętności ich zmiany osiągasz coraz wyższy poziom wtajemniczenia. Nic, tylko wpisywać nową umiejętność do CV. Twój przyszły pracodawca z pewnością oniemieje z wrażenia.

Cóż tam, że składaliśmy jakąś obietnicę, ślubowanie nawet. Coś tam odklepaliśmy bo kazali powtarzać, a wyrok dożywocia nie był dla nas wtedy tak straszny. Za to krzywoprzysięstwo każą zapłacić Ci jedynie 600 zł, ale spokojnie w sądzie dostałbyś za to 8 lat pozbawienia wolności. Lepiej więc nie kłamać w sądzie. Nie polecam. Przed księdzem to już inna sprawa.

Rozstanie i rozwód nie jest dziś dla nas wielkim problemem. W końcu to pierwsze jest za darmoszkę, przy drugim trochę zapłacimy, ale przecież to tylko 600 zł opłaty od pozwu, milion pięćset rozpraw na których podrzemy ze sobą koty i drugie tyle gdy przyjdzie do podziału majątku.

Nic czego nie da się przeżyć.

A potem wolność i kolejny pampers. I tak aż do usranej śmierci. Oczywiście śmierci pampersowej.

Żyjemy w erze pampersa.

pozdrawiam,

zwyczaj-nie-zwyczajna

 

One thought on “Nie, to nie jest tekst o dzieciach

  • 3 maja 2016 at 11:32
    Permalink

    ŻYCIE zaczyna się oraz kończy pampersem. Zecydowanie polecam aby na końcu naszej drogi być z kimś kto zmieni tego pampersa bez problemu.

    Odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *