Prawo wg Prawa Agaty

Dziś o czymś jedynie luźno związanym z prawem, a mianowicie o polskich serialach, które próbują, mniej lub bardziej udolnie ,poruszać tematykę prawną w swych fabułach.

Na cenzurowanym znajdzie się ostatni odcinek Prawa Agaty. Zasadniczo, nie mam za wiele czasu na oglądanie seriali. Moi bliscy twierdzą, że bardziej pasuje do mnie określenie „słuchacz seriali”, i w zasadzie mają rację, bowiem moje śledzenie fabuły polega właśnie na słuchaniu i robieniu miliona innych rzeczy w tym samym czasie.

Wracając do meritum, w ostatnim odcinku, tego było nie było branżowego serialu, poczułam się nieco zażenowana. A wszystko przez zasiedzenie. Na blogu poruszałam już kiedyś temat zasiedzenia. Tych, którzy jeszcze nie wiedzą o czym mowa, odsyłam  TU .

A co tak bardzo mnie poruszyło, że aż postanowiłam skomentować to na łamach bloga: absolutny brak znajomości realiów pracy prawnika. Jeśli dla wymyślenia, że na skrócenie terminu potrzebnego do zasiedzenia wpływ ma dobra wiara posiadacza, potrzeba jest co najmniej 3 prawników, z czego dwóch z nich jest świeżo co upieczonymi mecenasami, to coś jest nie tak. Albo ze mną, albo z nimi. Jeśli ktoś zdaje egzamin wstępny na aplikację prawniczą, a nawet udaje mu się zdać egzamin zawodowy, nie wiedząc przy tym, jakie terminy obowiązują przy zasiedzeniu, to albo ze mną jest coś nie tak, albo ktoś mi próbuje wcisnąć jakiś kit. Jeśli, nawet świeżo upieczony mecenas, nie zna orzecznictwa Sądu Najwyższego w przedmiocie  braku aktu notarialnego przy umowie sprzedaży nieruchomości i jego wpływu na dobrą/złą wiarę posiadacza, to niestety nie wróżę mu błyskotliwej kariery prawnika, a wg mnie jego edukacja z takimi brakami powinna zakończyć się na etapie egzaminu z prawa cywilnego podczas studiów.

Nie wiem ilu z Was jest jeszcze studentami, ale jeśli przebrnęliście już przez prawo cywilne, to zapewne żadnemu z Was nie są obce terminy zasiedzenia, a i o orzecznictwie SN w tym przedmiocie na pewno gdzieś usłyszeliście. Musieliście, gdyż jest to tak elementarna wiedza, że nie wyobrażam sobie, aby jakiś student, a co dopiero adwokat/radca, miał w tym przedmiocie takie braki, jak adwokaci z Prawa Agaty.

Dla tych, którzy z prawem nie mają nic wspólnego dodam tylko, że praca prawnika nie polega jedynie na otworzeniu kodeksu cywilnego na art. 172 i przeczytaniu, że przy dobrej wierze zasiedzenie następuje po 20 latach, przy złej po 30. Gdyby tak było, niepotrzebny byłby cały zastęp prawników, a jednak oni są, mają się dobrze, i nic nie wskazuje na to, aby popyt na ich usługi miał w przyszłości osłabnąć. Bo w rzeczywistości, sprawy rzadko kiedy są błahe i tak mało skomplikowane, że wystarczające jest jedynie podciągnięcie stanu faktycznego sprawy pod odpowiedni przepis. Rzeczywistość znacząco odbiega od tego, co scenarzyści próbują nam pokazać w tym, jak i w innych serialach, w które wplatają wątki prawne. Pominę już tutaj inne sytuacje prezentowane w tymże serialu przykładowo: abstrakcyjne i wręcz niespotykane w praktyce wyznaczanie terminów rozpraw z dnia na dzień na próbę pełnomocnika strony.

Prawo Agaty nie jest wyjątkiem, jeśli chodzi o popełniane w nim błędy, choć od tego serialu należało by wymagać nieco więcej. Podobne błędy znajdziemy też w serialu M jak miłość, w którym to pracownicy kancelarii piszą zamiast pozwów wnioski rozwodowe, a terminy zasiedzenia i im sprawiają duże problemy.

Podobne kwiatki odnaleźć można w opisach poszczególnych odcinków serialu. Tytułem przykładu: w opisie mowa o odrzuceniu apelacji, kiedy z treści odczytanego wyroku wyraźnie wynika, że została oddalona. Tak wiem, dla przeciętnego widza to żadna różnica, ale dla widza-prawnika jest i to ogromna. A przecież tych wszystkich dość rażących błędów (oczywiście z punktu widzenia widza, który z prawem miał jakiś kontakt, bo tylko on ma szansę na ich dostrzeżenie), pojawiających się zarówno w fabule, jak i opisach poszczególnych odcinków, można by uniknąć, gdyby dać tekst do przejrzenia przed jego publikacją chociażby studentowi prawa (nie wymagam zatrudniania jako ekspertów adwokatów czy radców). Bowiem błędy, które zdarzają się w tych produkcjach są tak podstawowe, że właściwie każdy student powinien je wyłapać.

Wnioski płynące z poczynionych tutaj refleksji są mało optymistyczne.Spotkałam się kiedyś z opinią, że takie seriale jak Prawo Agaty, odgrywają ważną społecznie rolę, bowiem kształtują i pogłębiają świadomość prawną widza. Oglądając ten serial mam jednak wątpliwości, co do jakości tej świadomości. Rozumiem, że taka jest konwencja serialu, ale może warto byłoby uprzedzać widzów, że rzeczywistość znacząco odbiega od tego, co im się prezentuje na ekranie…

Ale dość już tego narzekania i marudzenia. Wiadomo, że świata nie zbawimy, a takie błędy, jak te wyżej wskazane, pojawiały się i nadal będą się pojawiać, a ja przynajmniej, raz na jakiś czas, będę mogła o nich napisać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *